Niedaleko mojego biura w centrum Warszawy jest uroczy sklepik „Sztuka śledzia”, prowadzony przez dwóch miłych panów, prawdziwych smakoszy, którzy przy okazji zakupów szczodrze oferują degustację sprzedawanych przez nich, a często również własnoręcznie wykonanych przysmaków ze śledziem w roli głównej. O ile – rzecz jasna – kupującym nie jest konserwatywny wegetarianin, który nie wkłada do ust …




